Ostatnia konferencja Draghiego - Analiza techniczna

$0.12

0.60 $ earned

12 views

Click to zoom in
InternetowyKantor.pl
InternetowyKantor.pl added a new post
last year

Kluczowym wydarzeniem minionego tygodnia, była konferencja prezesa EBC Mario Draghiego. Czwartek okazał się idealnym podsumowaniem całej kadencji Włocha - impuls został wygenerowany, jednak ostatecznie nic nie zmienił. Rynek idzie dalej, obecnie oczy inwestorów skierowane są na saudyjski Bukajk.

EUR/PLN
Powoli w niepamięć odchodzi groźba przebicia poziomu 4,40 zł na parze EUR/PLN. W sierpniu dwukrotnie kurs podchodził do tego oporu i za każdym razem popytowi brakowało argumentów. W obu przypadkach zbliżenie się do kluczowej strefy skutkowało spadkiem w okolice wsparcia przy 4,325 zł. Jednak tym razem rynek ma już dość prób i po krótkiej konsolidacji kieruje się w dół. Obecnie języczkiem u wagi może być poziom 4,307 zł, który wcześniej idealnie sprawdzał się w roli oporu. Także teraz ma on zapewnić kursowi wsparcie, ale jeśli tego nie zrobi, to możemy być świadkami kolejnego 6-8 groszowego spadku. Perspektywy dla wspólnej waluty pozostają kiepskie. Niemiecki przemysł cały czas ciąży największej europejskiej gospodarce, a na horyzoncie nie widać żadnych przesłanek do optymizmu. Włochy niezmiennie pozostają tykającą bombą, czekającą tylko na kolejny kryzysowy wybuch. Dodatkowo już niedługo dojdzie do zmiany warty w Europejskim Banku Centralnym i chociaż do ustępującego prezesa Mario Draghiego można mieć wiele zastrzeżeń, to całkiem możliwe, że szybko za nim zatęsknimy.

USD/PLN
Również dolar odszedł już daleko od lokalnego szczytu. Na przełomie miesiąca kosztował prawie 4 złote, a pod koniec zeszłego tygodnia był o 10 groszy tańszy. Co prawda w czwartek dostał prowzrostowy impuls w postaci konferencji prasowej szefa europejskiej władzy monetarnej, ale został on szybko zanegowany i powróciliśmy do spadków. Poniedziałek przynosi chwilowe odreagowanie, które szczególnie interesująco wygląda w połączeniu z krótką konsolidacją z piątku, jednak na razie cały czas mówimy zaledwie o korekcie. Niezmiennie USD nie pomagają sztucznie nadmuchane oczekiwania rynku co do działań FED-u. Niektórzy przedstawiciele Rezerwy faktycznie nieśmiało flirtują z ideą dalszego obniżania stóp procentowych, ale ogólny przekaz wysyłany przez ludzi Powella brzmi “wait & see”. Rynek wydaje się głuchy na te słowa i na nowo rozkręca licytacje na zasięg obniżek, do których miałoby dojść jeszcze w tym roku, a nawet już na następnym posiedzeniu amerykańskiego regulatora.

CHF/PLN
Umocnienie złotego widać także na wykresie CHF/PLN. Frank w ostatnim czasie podąża za dolarem, będąc papierkiem lakmusowym dla globalnych sentymentów. Warto pamiętać, że ostatni 10 groszowy ruch w dół wciąż pozostaje w cieniu poprzedniej fali wzrostowej, przez którą szwajcarska waluta podrożała o ponad 40 groszy. Na powrót do lipcowych poziomów, przynajmniej obecnie, nie ma co liczyć. W tej chwili znajdujemy się w okolicach pułapu 3,95 zł, przy którym na początku sierpnia trend wzrostowy zrobił sobie krótką przerwę. Z technicznego punktu widzenia poziom ten doskonale wypełnia korektę poprzedniego ruchu, co powinno w najbliższym czasie skutkować powrotem do wzrostów. Za tym scenariuszem przemawiają wydarzenia z weekendu. Największe reperkusje dotyczą ataku na saudyjską rafinerię, który wywołał potężny szok wzrostowy na cenach ropy. Eskalacja bliskowschodniego konfliktu i kolejne podwyżki czarnego złota mogłyby mieć fatalne skutki dla światowej gospodarki. Droga ropa z jednej strony tłamsi wzrost gospodarczy, z którym i tak już teraz są poważne problemy, a jednocześnie doprowadza do wzrostu inflacji, związując ręce bankom centralnym. Taki scenariusz wspierałby wycenę walut z koszyka safe haven na czele z frankiem szwajcarskim.

GBP/PLN
Funt pozostaje w ostatnim czasie jedyną walutą relatywnie silną wobec złotego. Wszystko przez kolejne porażki Borisa Johnsona i oddalającą się perspektywę twardego brexitu. Brytyjscy parlamentarzyści po raz kolejny postanowili rozwodnić ryzyko związane z niekontrolowanym wyjściem z Unii, dając sobie kolejnych kilka miesięcy na wynegocjowanie optymalnego rozwiązania. Problem w tym, że dalej nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, jakie rozwiązanie byłoby optymalne. Zdecydowanie więcej sił skierowanych jest na blokowanie jakiegokolwiek ruchu niż na wypracowanie satysfakcjonujących rozwiązań. Jednak rynkowi taka zwłoka odpowiada, co skutkuje coraz droższym funtem. GBP we wrześniu pokonał drogę w przeciwnym kierunku względem pozostałych walut powiązanych z PLN. Na początku września kosztował poniżej 4,78 zł, a obecnie jest droższy o blisko 10 groszy. Co istotne właśnie próbuje wyłamać się z formacji klina i jeśli ten ruch nie zostanie zanegowany w najbliższym czasie, znowu będziemy szukać okrągłych 5 złotych.

  • 0
  • Comment
    0
ADD IMAGE